... daaawna wycieczka - ale zachęcona postem Szarej Sowy - częstuję i ja Was mymi wspomnieniami - z wyprawy do Rodziny Męża w Starachowicach.. i co z niej nam pozostało...
fotografie owe pokazuję wedle kolejności pstrykania - co pozwala zachować kontinuum czasowe i logiczny ciąg... a tym samym co i my pekaesem - podróżowała również urocza i jakże kontaktowa cudza psinka :)
czekając na Brata Męża - zajrzeliśmy do pobliskiej karczmy, gdzie powitał nas Miś a w sikarium - odpowiednia wskazówka :
ha! tyle lat w niewiedzy!!!
zaiste, podróże kształcą!
przy śniadaniu kolejnego dzionka roztrząsaliśmy kilka potencjalnych atrakcji turystycznych, jednak jak tylko usłyszałam "Park Miniatur" - wiedziałam jedno - azymut na miniatury!!!
gigantyczna Inka w pożyczonym kapelutku z Jędrkiem na liliputkowym piotrowym placu, czas na więcej szczegółów!!!
gdzie tylko się dało - Tiana się wciskała!!!
w roli przerywnika - malwy z Tianą...
... i Jędrek jako trójręki halabardnik ;P
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥